:: 24.03.2008 :: 13:14
honey, harry wrote again...
::srany poniedziałek::
To dosyć przerażające, że piszę tego bloga tylko wtedy kiedy znikam. W różnych stanach - szczęścia, wściekłości, satysfakcji i niedoboru - migam, tracę świadomość, tracę rozumienie. I teraz też - czuję się zupełnie, jakbym miał za sekundę pokruszyć się i zniknąć. Te liny które mają mnie trzymać w jednym kawałku, związanego, zdają się przecierać. To istnienie na skraju rozpadu zadaje mi pytanie - czy rozwiązaniem jest rozpad i zatracenie? Siłować się, czy siedzieć spokojnie, żyjąc w rozumieniu, że poza linami nie ma życia?
gonna write back this time? Komentuj (2)
:: 22.02.2008 :: 22:00
honey, harry wrote again...
Jestem dzieckiem które boi się, że ktoś postawi je kącie, obieca cukierek, ale go nie da. I wygląda na to, że mam wszelkie powody, żeby tak się czuć. Jestem zostawiony sam w pokoju, przy jednej lampie zapalonej, w stercie lęków, zdenerwowań, z głową pełną wystających żył - od ciągłego martwienia się, smutku, dziecięcej złości i zawodu. I owszem - dostaję po dupie, bo niepotrzebnie ufam ludziom, którzy od lat powinni trzymać się z daleka ode mnie. I wierzę, i ufam i co dwa dni, co tydzień, co miesiąc wpadam w to samo grzęzawisko emocjonalne, śmiejąc się z siebie, zaciskając zęby, nie przykładając wagi do tego, że mój okręt opadł na dno, i teraz, obłożony wodorostami, spróchniały i zniszczony, przypomina brązowe, dziurawe widmo.
Tyle mam i tyle mi zostanie. Tak, jestem śmieszny, dziecinny, głupi i naiwny. I jedyne co mi pozostaje, to podziękować za niewykorzystanie tych wad wszystkim ludziom, którzy nigdy nie będą mieli możliwości mnie poznać.
gonna write back this time? Komentuj (4)
:: 18.02.2008 :: 07:32
honey, harry wrote again...
Weekend wywołał kryzys - bolesne są jego objawy i skutki.
gonna write back this time? Komentuj (1)
:: 14.02.2008 :: 18:17
honey, harry wrote again...
:Meravigliosa Creatura:
Jak ten czas szybko leci - jeszcze niedawno sprzątałem po sylwestrze, a teraz siedzę zakopany w stercie mniej lub bardziej przydatnych śmiotków, przygotowując się do uwielbionej przeze mnie pre-wiosennej sesji poprawkowej. Nigdy jeszcze, tak jak teraz, nie kochałem mojego kierunku studiów. Lawirując między histosols, albeluvisols i współczynnikami korelacji rangowej, staram się nie pogubić w mniej lub bardziej kreatywnych zadaniach w pracy.
Otóż, moi drodzy, nie jest tak źle - i to zupełnie wbrew tym wszystkim złym pozorom. StudioGaraż kręci się i kręci i kręci i kręci i słucham i powoli popadam w słuchaczowo-muzyczną rutynę. W chwilach relaksu piszę absolutnie poprawne i skrajnie zjadliwe maile do klienta, zapytując czy telefon, czy formularz, czy po angielsku, czy po polsku. Wariactwom końca nie widać, jak widać i umieram z ubytku kreatywności. Jasne, wstążeczka i trąbka w odbycie - nudno i taśmówka. Chociaż, te statki wypływające w tajemniczy sposób spod linii horyzontu, są całkiem kolorowe, jako te jarmarki i dmuchane pajacyki na druciku. Takie tu życie - od zespołu - do zespołu ;)
O, świetnie, poczucie humoru już wraca. Tylko pogratulować tempa. Witamy, witamy. A teraz gadaj gdzie byłeś, durny kutasie, kiedy cię potrzebowałem?
gonna write back this time? Komentuj (2)
:: 12.01.2008 :: 19:11
honey, harry wrote again...
:harry ma koszmary:
No, ale pewnie niedługo przejdzie. Bezsenność lawiruje nocną porą nad moją głową.
Otóż okazuje się, że na bezsilne zobojętnienie, najlepsza jest muzyka w zakresie intensywnym decybelowo. W taki oto sposób powróciłem do dobrych muzycznie lat - Edguy, Aerosmith, InMe. Zdarzyło się, że i Rhapsody miało swoje 30 sekund. Ale, jako że "muzyka metalowa w klimatach fantasy-smoki ze złotymi jajami w niebieskiej zbroi wykonanej z ilithium-sritium, fruwające nad porwanymi przez niepokonanych, dogłębnie złe czarne charaktery, księżniczki oraz magiczne miecze, strzelające efektami prosto z windowsowego Paint'a, należące do wielkich, ujeżdżających jednorożce, napakowanych rycerzy z długimi włosami, zamieszkałych w Wielkiej Dolinie Krwawych Trolli" to już lekka przesada, na tym odcinku czasu poprzestałem.
Muzyka Aerosmith kaleczy uszy (patrz: Janie's got a gun), a wyobrażenie mnie, śpiewającego te numery 20 lat temu, przebranego w obcisłe skórzane ciuszki, wzbudza moje usta do wydania perwersyjnego chichotu ;) I właśnie dlatego taka muzyka pomaga - bo ogłusza i zagłusza. Ale nie o to, nie o to, nie o to.
Się rozpędziłem na wybiegu dla grafomanów. Przepraszam za wszystkie zdania wielokrotnie złożone, które znalazły się w powyższym akapicie.
Moja praca stała się nie tylko operacyjna. Teraz, o zgrozo, jestem milion razy bardziej poukładany niż jeszcze miesiąc temu. Może ta karta na siłownię, jaką dostałem w pracy, tak mnie mobilizuje. Nie nie! Absolutnie, jeszcze nie chodzę na siłownię. Ja po prostu zawsze byłem czuły na wszelkie tego typu granty i korzyści :)
Team Nokia jest lekko hermetyczny. "Hermetyczny", bo zwykle nie ma czasu na nic innego niż pracę, "lekko", ponieważ od kiedy "zszedłem" pracować w "sali balowej" (niespełna dwa tygodnie) wychodzę zestresowany na fajka 4 razy częściej, gdzie spotykam innych zestresowanych luzaków z K2. Różnimy się tylko trochę wiekiem i wynagrodzeniem, ale w czerwcu oba elementy ulegną poprawie.
Poza pracą jest sesja i ostatnio, na dobrą sprawę, tylko
Boogie Band. Kiedyś byłem złośliwy i smutny, teraz jestem zapracowany i nie mam czasu. Kariera wciąga - zdecydowanie bardziej niż studiowanie ;) No bo co? Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się lubiło, tylko zdobywa się to, czego nie było. Kto by pomyślał pół roku temu, że będę młodym rekinem biznesowym? I kto pomyślałby, że Boogie Band stanie się najlepszym produktem mojej agencji artystycznej?
Em, no - nikt by nie pomyślał.
Zapewne nikt.
I dlatego, omijając slalomem mój kompleksowy narcyzm, który wylewa się każdym otworem mojego ciała, uśmiecham się i nucę sobie pod nosem "I know where I'm going, 'cause I know where I've been".
Smacznego! ;)
gonna write back this time? Komentuj (3)
:: 30.12.2007 :: 04:47
honey, harry wrote again...
::warszawska bezsenność::
Prawie piąta, a ja nie śpię. Jestem lekko wymęczony, a zasnąć nie mogę.
Stało się ostatnio wiele - mowa tutaj o życiu służbowym, które przesłoniło mi życie w ogóle. A wymaga to zapewne wyjaśnienia. Od początku października pracuję w agencji reklamowej - tam zajmowałem się do połowy grudnia Content Editoringiem - budowaniem stron, wypełnianiem treścią, korektą, poprawkami - zadaniami czysto technicznymi. Razem z końcem grudnia kończy się mój okres próbny. No i praca content editora. Z marszu dostałem awans i trafiłem jako początkujący project manager do Nokia Team. Owszem, dużo radości, owszem, dużo stresu, i tak - cierpię na bezsenność pracoholika. Cudownie - problemy i komplikacje prywatne zostały zasłonięte. W ich miejsce pojawiły się zagwozdki związane z pisaniem pracy licencjackiej i zadania służbowe. To dobrze - nie myślę o tym, nie myślę o tamtym, a awans pogroził palcem, pokiwał główką i rzucił: "robisz dobrze". Ok, więc robię dobrze - pierwszy raz od roku czuję się pełnowartościowym chłopcem.
Poza tym...
"Change" - trochę o mnie.
Piękne.
gonna write back this time? Komentuj (4)
:: 27.12.2007 :: 12:15
honey, harry wrote again...
Moi drodzy,
dziękuję za wszystkie życzenia. Jednocześnie życzę wszystkim Wam (w ramach świątecznej poprawności), Nowego roku. Tak - tylko "nowego roku" - chciałbym, aby zarówno dla Was jak i dla mnie był to absolutnie "nowy" rok - "nowy" pod każdym względem. Świeżość najczęściej jest wychodnią dla znajdowania szczęścia - radości i spokoju.
X, Tobie życzę, abyś nie musiała migrować, przeprowadzać się itd. ;) ;
Fiffolini - miłości, jak co roku, i jeszcze więcej spokoju. Sukcesów nie życzę, bo one i tak do Ciebie przyjdą;
Olu, życzę Ci Anusa ;D ;
Agnieszko - spokoju i radości;
Betty - bezbłędnych sukcesów i dobrej muzyki;
Haniu - wydania, bo taka piękna panna na wydaniu długo pozostawać nie powinna ;DD.
itd.
gonna write back this time? Komentuj (4)
:: 11.12.2007 :: 15:48
honey, harry wrote again...
nokia team?
hell, YES.
gonna write back this time? Komentuj (3)
:: 29.11.2007 :: 09:16
honey, harry wrote again...
montreal?
gonna write back this time? Komentuj (3)
:: 20.11.2007 :: 16:27
honey, harry wrote again...
:dla ciebie, chłopcze:
You see I know change
I see change
I embody change
All we do is change
Yeah, I know change
We are born to change
We sometimes regard it as a metaphor
That reflects the way things ought to be
In fact change takes time
It exceeds expectations
It requires both now and then
See although the players change
The song remains the same
And the truth is
You gotta have the balls to change
gonna write back this time? Komentuj (4)