Jestem dzieckiem które boi się, że ktoś postawi je kącie, obieca cukierek, ale go nie da. I wygląda na to, że mam wszelkie powody, żeby tak się czuć. Jestem zostawiony sam w pokoju, przy jednej lampie zapalonej, w stercie lęków, zdenerwowań, z głową pełną wystających żył - od ciągłego martwienia się, smutku, dziecięcej złości i zawodu. I owszem - dostaję po dupie, bo niepotrzebnie ufam ludziom, którzy od lat powinni trzymać się z daleka ode mnie. I wierzę, i ufam i co dwa dni, co tydzień, co miesiąc wpadam w to samo grzęzawisko emocjonalne, śmiejąc się z siebie, zaciskając zęby, nie przykładając wagi do tego, że mój okręt opadł na dno, i teraz, obłożony wodorostami, spróchniały i zniszczony, przypomina brązowe, dziurawe widmo.

Tyle mam i tyle mi zostanie. Tak, jestem śmieszny, dziecinny, głupi i naiwny. I jedyne co mi pozostaje, to podziękować za niewykorzystanie tych wad wszystkim ludziom, którzy nigdy nie będą mieli możliwości mnie poznać.





Komentarze:
18.03.2008 :: 23:46 :: 89.77.170.141

harry

ok, trzymam za słowo :)
17.03.2008 :: 23:50 :: 212.76.37.190

pokąsana

napisałabym coś konstruktywnego, ale nie mogę się skupić, bo mój kot mnie kąsa

w tym tygodniu dostaję wypłatę, jak tylko wpłynie na konto dzwonię do Ciebie i idziemy na sushi. bądź gotów!
29.02.2008 :: 12:34 :: 83.6.161.19

teeta

Taaa...a nie możesz się odezwać do starej znajomej, kiedy Ci źle? Nie możesz? ;P Lepiej poużalać się nad sobą na forum bloga? ehh...
Trzymaj się!
23.02.2008 :: 16:07 :: 213.158.197.84

x

Jeżeli jeszcze raz zobaczę, że piszesz, że jesteś głupi, bo ufasz ludziom, to obiecuję, że znajdę Cię i skopię Ci tyłek.
Ty jesteś właśnie na tej dobrej drodze! Ja nie ufam nikomu, nikiomu nie wierzę i wszędzie szukam podstępów. A tak sie nie da żyć. Cały czas przez to obrywam, a nie umiem zmienić. To nie ten kierunek. Zabawa polega na tym, żeby właśnie zaufać. Zaufać jak dziecko. "Każde dziecko zostaje wypchane wiedzą. Jego prostota musi być jakoś usunięta, bo nie byłaby pomocna w tym, opartym na rywalizacji, świecie. (...) jego niewinność byłaby wykorzystywana na każdym kroku. Obawiając się społeczeństwa, obawiając się świata, który sami stworzyliśmy, staramy się sprawić, żeby każde dziecko było sprytne, przebiegłe, wykształcone; żeby znalazło się w tej części społeczeństwa, która rządzi, a nie w tej wyzyskiwanej i bezsilnej. A gdy dziecko już zacznie rozwijać się w złym kierunku, kontynuuje tę drogę, jego całe życie podąża w tę stronę. (...)" i okazuje sie, że przegapiło życie.
Ty idziesz dobrą drogą. Nie rezygnuj z niej, proszę.
"Niech martwią się cwaniacy - o naiwnych zadba Bóg".

Niezły bełkot, ale myślę, że załapiesz o co mi chodziło.
ownlog.com :: Wróć