:: 01.02.2005 :: 23:15 honey, harry wrote again...


::Tuńczyk i kukurydza::

Dzień minał - kolejny dzień - ale ten różnił się od poprzednich - nie był stracony ! Spędzony został w doborowym towarzystwie - rano , razem z Agnieszką , załatwiliśmy sprawy rozwodowe ... to znaczy zaliczenie mojego WFu lol , później poszliśmy do starego LO - tak sobie połazić po starych korytarzach i pogadać z jeszcze starszymi znajomymi :D A później ... później to już tylko byłem umówiony z Mikołajem ... miałem pojechać ze spotkania prosto na taniec , więc oczywiście nie pojechałem ... bo jestem śmierdzącym leniem ... no ... może nie śmierdzącym ... ale cały dzień był zajebisty ... nie mówiąc już o wieczorze ;))))) a teraz chce mi się spaaać ... dobrej nocy , drogie Gwiazdy na niebie !

motto :
Przyjaźń znajdziesz tam , gdzie nigdy nie szukałeś !
gonna write back this time? Komentuj (2)


:: 04.02.2005 :: 12:35 honey, harry wrote again...


::Tak bym chciał kochać już ...::

I chyba kocham ... ale o tym innym razem! Astro oblałem,więc unfortunately czeka mnie poprawka - ale tym się nie przejmujemy - do studiów podchodzimy bezstresowo - w końcu to tylko Uniwersytet Warszawski ! Mam ochotę na faworki bez cukru ...

A teraz do sedna - brak mi ich jak tchu ...

motto dzisiejszej notki :
Bo we mnie jest sex, tylko go nie widać
gonna write back this time? Komentuj (1)


:: 04.02.2005 :: 17:01 honey, harry wrote again...


::uzupełnienie::

Wszystko dzieje się w sklepie ...
Harry pyta pani sprzedawczyni :
- "Dzień dobrey (uśmiech,he he)... czy dostanę może (moment zastanowienia) ... ryż dmuchany? (poprzednim razem zostałem wyzwany od inteligentów,gdy zapytałem o ryż "preparowany" - tego określenia tym razem starałem się unikać,przynajmniej w odniesieniu do ryżu) "
Pani sprzedawczyni :
- (krzycząc) "Ty zgówniarzały zboczeńcu (głośno) żarty sobie robisz? (z zawiścią zadaje pytanie retoryczne)"
Harry odwraca się i z przerażeniem wychodzi ze sklepu .

motto uzupełnienia :
Nie wchodzić w bliższe relacje z podstarzałymi mulatkami , które mają wąsy i paznokcie pomalowane na czerwono .
gonna write back this time? Komentuj (0)


:: 08.02.2005 :: 00:01 honey, harry wrote again...


::Tonight::

Nie mam czasu na złe samopoczucie - poprawkę napisałem,koncert zaśpiewałem,spotkałem się z Martyną a potem z Berstein i jej kumplami ...Cięzki...bardzo ciężki dzień! Ale opłacało się pracować!

Poprawkę napisałem chyba nieźle - uczyłem się czegoś zupełnie innego,ale i tak zrobiłem wszystko.
Koncert wypadł,ej raczej zajebiście lol xD - gratulacje,zdjęcia etc. - super - i nie zapomniałem tekstu - tak , wiem!Jestem zajebisty!
Spotkanko z Martyną zaowocowało wnioskiem,że mam słabą głowę,bo po jednym piwie trudno mi było wejść po schodach :/
Spotkanie z Bernsteinem zaowocowało dwiema nowymi baaaaardzo ciekawymi znajomościami . Obydwa spotkanka były full of conversation i sprawiły,że mój humor z dobrego , stał się wyśmienity.

Tylko ... o Fifka się martwię ... chyba trochę się zgubił...ale wierzę w niego - w końcu to mój braciak :D

Tak,wiem! Obaj jesteśmy zajebiści ... a właściwie we trójkę,bo jeszcze Mik lol ... ale on to inne kryteria trochę lol lol lol

motto :
Nie mów "hop" przed zachodem słońca!
gonna write back this time? Komentuj (1)


:: 10.02.2005 :: 01:16 honey, harry wrote again...


::Tak bardzo ciężko mi iść gdy zmierzch ukrył Twą twarz::

Heh ... za mną pierwszy semestr studiów ! Zaliczyłem wszystko i czekam na więcej lol ...
Zacząłem się "zdrowotnie rozpadać na części" , więc zjadłem czosnek i nie mogę się całować ... heh ... to było głupie ... i tak się nie mogę całować , bo nie mam z kim :/

motto:
Na- a -wy- a -so- a -kiej- a -gó- a -że- a -ro- a -sło- a -drze- a -wo- a -du- a -że- a
gonna write back this time? Komentuj (2)


:: 14.02.2005 :: 20:00 honey, harry wrote again...


Czyli , że tak :
- zaczynamy pracę nad musicalem "Tonight"
- zaczynamy nowy semestr
- zaczynamy się kształcić wokalnie (już na serio)
- zaczynamy się kształcić ruchowo
- zaczynamy się uczyć
- zaczynamy być jeszcze bardziej zajebiści niż byliśmy w poprzednim semestrze
- zaczynamy prowadzić tego bloga po ludzku
- zaczynamy wszędzie się spieszyć
- zaczynamy ... eh

No właśnie - tyle mam planów ! Dzisiaj są Walentynki - i tylko miłości nie mogę zaplanować ! Co do reszty jestem pewien ...

Byłem na tym przedziwnym przesłuchaniu do "Tonight" - siedziałem tam wciśnięty w krzesło z wrażenia ... że można być aż tak posuniętym w schorzeniu zwanym "brakiem słuchu muzycznego" ... W dupę - to co tam się działo , to była jakaś masakra - dobrze , że chociaż ci , którzy zostali i będą pracowali nad tym musicalem , mają i predyspozycje i zapał ... Sorx ... to co napisałem powyżej nie wynika z mojej dumy i przekonania , że jestem lepszy ... tylko na chwilę zwątpiłem w muzykę ... a nigdy mi się to nie zdarzało ... myślałem , że muza jest sama w sobie piękna , a cudowny głos to tylko dodatek ... myliłem się ... jeżeli ktoś dokłada mizerny wokal do ślicznej piosenki , to wychodzi z tego sałata ze spermą , bo nawet nie ze śmietaną :/ W ten właśnie sposób sprofanowano kilkakrotnie piosenkę "Boję się" z R&J - dla opisania tego , co czułem słuchając tych wykonań , przydałaby się emoticona jednocześnie robiąca kupę i waląca głową o ścianę ... ale fajne jest to , że przeszli zajebiści ludzie - i to własnie z nimi mam nadzieję pracować nad tym projektem ...
Tak tak ... telefon milczy , cicho w pokoju ... nudno ... idę robić kartografię :/
gonna write back this time? Komentuj (1)


:: 15.02.2005 :: 17:44 honey, harry wrote again...


No to przewalone ... koniec obijania się - muszę zacząć się uczyć , bo zaczęły się prawdziwe studia . Myślaem , że będzie luz , ale myliłem się . Rano poznałem panią ćwiczeniowiec z geologii - kobieta przesympatyczna , ale trudno się z nią dogadać , bo , niedość , że ma krzywy zgryz i niebezpiecznie schowaną dolną szczękę , to jeszcze słuchając ciebie , robi zeza ... ( powaga - na początku myślałem , że kobita się ze mnie zbija i robi głupie miny kiedy nie widzę - a różni są ludzie na UW , zapewniam ;P )

Wiedziałem , że dzień będzie udany już w momencie , gdy , zbyt senny by odczytać napis na butelce otrzymanej na zajęciach , pomyliłem kwas solny z wodą destylowaną - jakże ogromne było moje zaskoczenie , gdy woda destylowana zaczęła pienić się na kawałku siarki , wydzielając smród gnijących jaj :/ ( siarkowodór dla niekumatych ) ... brawa dla harry'ego ( dobrze , że w porę się kapnąłem co znajduje się w butelce , bo już mieliśmy sobie z kumplem zrobić przedwczesny Lany Poniedziałek )

Wyqad z geologii ( paradoksalnie - po ćwiczeniach z tego przedmiotu ) przespałem , więc nic o nim nie napiszę ...

WF minął zajebiście - szkoda tylko , że jednak nie zagrzeję tam miejsca , ponieważ w rejestracji internetowej wszystkie są już zajęte :( Żałuję , bo koleś prowadzący zajęcia to śmieszny gostek - taki polski , siwy John Wayne w dresie wykrzykujący podczas rozgrzewki : " I raz ... i dwa ... wyżej wyżej wyżej WYŻEJ NÓŻKIE wyżej ... a teraz kładziemy rączkie na sprzencie ( mam nadzieję , że chodziło mu o sprzęt do ćwiczeń na siłce ) ... wyżej ... mocniej ... tak tak ... a teraz wyginamy pupkie ( przy tym wysiadłem i zwinąłem się w kłębek ze śmiechu ) ... " oobaw był - a było git ...

Jeżeli zaś chodzi o ćwiczenia z tak wyczekiwanej przeze mnie geografii regionalnej ... szkoda gadać - dostaliśmy jakiegoś ćwoka , który ma się za niewiadomo kogo - i już mam zaplanowany semestr - nauka , nauka , nauka ... a w wolnych chwilach kartografia :/

Ale ... ej ... czym ja się martwię - w końcu " człowiek jest tyle wart ile wie ... " ... Tyle - będę musiał wkładać więcej pracy w naukę i studia - czyli więcej pracy muszę wkładać we WSZYSTKO co robię , choćbym miał zrezygnować ze spania :D dla harryego nie ma rzeczy niemożliwych !

Tym akcentem żegnam Was i idę podciąć sobie żyły , bo nie wiem co się zdarzy jutro ( a jutro ćwiczenia z kartografii :D ) ...

motto
Should I kill myself ?
No can do , m8 , sorry !
gonna write back this time? Komentuj (4)


:: 22.02.2005 :: 00:27 honey, harry wrote again...


Notka dedykowana Fifkowi i Mikołajowi

Byłem tam ... tak , właśnie TAM z nimi ... tak z NIMI !
Pojechaliśmy z Mikołajem do Fifka , innymi słowy - wypadliśmy w góry okolic Bielska (tak , do TYCH Buczkowic!) .

Było zajebiście - powiedziałem wszystkim to co miałem powiedzieć , spędziłem z każdym tyle czasu , ile spędzić chciałbym i stało się wiele rzeczy , których się nie spodziewałem ... ale niczego nie żałuję! Teraz czeka mnie/nas praca ... dużo pracy , ale wiem przynajmniej , że nie jestem sam - to jest zdecydowanie najważniejsze!
Taki krótki , niepozorny wyjazd ,a ile zmienił! Wiem , że od jutra będę potrafił spojrzeć na niektóre sprawy inaczej - na moje zachowanie , na zachowanie innych ludzi wobec mojej osoby , na sprawy , których akceptacja przychodziła mi do tej pory z trudem (bądź wogóle nie przychodziła :/) .
Poznałem Tam wielu nowych ludzi - ludzi młodych , podobnych do mnie , o zbliżonych do moich problemach , którzy , w przeciwieństwie do młodzieży warszawskiej , potrafią się wzajemnie , bezinteresownie wspierać ... Kurczę ... oni byli po prostu spoko - luźni , otwarci , uśmiechnięci , chętni do pomocy ... kogoś takiego zawsze mi brakowało w Warszawie - tutaj czułem prawie zawsze "presję rewanżu" ... I chociaż wiem , że niejednokrotnie sam oczekiwałem odwzajemnienia , to zdarzało się to najczęściej wtedy , gdy naprawdę go bardzo potrzebowałem ...
Stąd też wolałbym zmienić jedną z moich zasad z "żyć tak , by nikomu nie przeszkadzać" na "żyć tak , by innym było z lepiej Tobą niż bez Ciebie" albo nawet "[...] by pomagać innym jak tylko będę potrafił" ...

Nie będę się krępował - napiszę tylko tyle , że kocham tych ludzi , których mogę bez wątpliwości nazwać przyjaciółmi ... choć bywa , że czuję się źle , gdy powiedzą coś przykrego - ale to zdarza się każdemu ... Chciałbym bardzo mieć takiego jednego wyjątkowego człowieka za przyjaciela ... właściwie , to już chyba mogę go tak nazwać , ale to byłoby jednostronne ... a w takie rzeczy już się nie bawimy , prawda harry? Sorry za tę wylewność , ale raz na jakiś czas mogę sobie pozwolić, nie ?

I jeszcze tylko tyle - gdybym mógł zniszczyć jeden fragment duszy człowieka , zniszczyłbym zazdrość .

Kończę pisać z humorem srednio dobrym - bez szczególnych uniesień - zbyt wiele mam myśli w głowie , żeby móc bezkarnie się cieszyć i zbyt wiele z nich jest dobrych , żeby być smutnym ... Kładę się spać z nadzieją ... i co z tego , że tę notkę napisałem jak ciota ... jak człowiek ma rozjebane serce , to czego można od niego oczekiwać ;) ?

Ale będzie git - czuję to

C'ya Space Cowboy !

motto
Pięknem jest obdarowywanie miłością innego człowieka - im więcej jest osób, którym możesz miłość przekazać , tym bardziej powinienś być szczęśliwy ...
gonna write back this time? Komentuj (1)


:: 25.02.2005 :: 02:16 honey, harry wrote again...


::Tam jest nasz Raj ... ::


Kolejny raz się nie udało ... a było tak blisko - jeden dźwięk w górę i wszystko byłoby piękne ... a przynajmniej piękne w mojej akceptacji , w moich myślach ... w satysfakcji . Jedno małe , głupie G razkreślne ...
Ale jestem z siebie zadowolony ...

W Warszawie jest Fifek - przyjechał na kilka dni , zaśpiewał zajebiście na przesłuchaniu , ale jeszcze musi poczekać - ani to jego , ani mój czas , aby wyjść na scenę ! Przed nami jeszcze , miejmy nadzieję wspólna , długa droga do raju ...
Scena ... muzyka ... światła ... i ludzie , których życie będziemy starali się zmienić ... to wszystko już niedługo ... już niedługo !

A teraz do konkretów - czuję , że jest bardzo ciężko - ledwo udaje mi się utrzymać w garści wszystko to , co chcę w niej utrzymać - studia , wokal , przesłuchania , przyjaciele ... powoli gubię poszczególne elementy ... czasem wylatuje mi z głowy to , co powinno w niej siedzieć , czasem już nie chce mi się nawet myśleć jak ja sobie dam z tym wszystkim radę => ale mam na to patent -> ja nie myślę o tym jak sobie dam z tym radę ... ja po prostu daję sobie z tym radę :D To podejście jest dużo lepsze -> nie mam czasu się nudzić i myśleć o smutnych rzeczach ...
Czyli , że jest GIT -> mam wokół siebie ukochanych ludzi , robię to , co kocham robić , uczę się tego , czego , powiedzmy , chciałem się uczyć ;) czego chcieć więcej ? ;DDDD no jest takie jedno coś ... ale nie teraz o tym ...

LUZ

motto :

Tam jest nasz Raj , gdzie horyzont to niewoli kres !
gonna write back this time? Komentuj (2)


:: 26.02.2005 :: 01:15 honey, harry wrote again...


Tam jest swoboda ...

Tak bardzo chciałbym zawsze mieć ich przy sobie ... zawsze ... To byłby mój mały Raj - wiedziałbym , że przyjaźń i miłość istnieją ... teraz też to wiem i to jest właśnie namiastka mojego Raju ... Chciałbym , żeby ten stan trwał wiecznie ! Wiem , że to naiwne , ale wierzę , że to przetrwa ...

Od rana pracowałem ostro - kartografia i geografia regionalna przyćmiły mój zdrowy rozsądek - do godziny 15 ślęczałem nad mapami , artykułami i notatkami ... a później spotkałem się z Fifkiem (tak,dokładnie o TEGO koffanego Fifka chodzi !) - pogadaliśmy , zabraliśmy ode mnie to , co zabrać mieliśmy i po krótkich zakupach pojechaliśmy do Mikołaja (tak tak,TEGO zajebistego Mikołaja !) .
Dużo gadaliśmy , sporo wypiliśmy wina i zrozumiałem raz jeszcze , że Fifek powinien być na zawsze tutaj ... tu w Wawce ... bo ja chcę mieć takich ludzi przy sobie ... dobrze , że Mikołaj jest w Wawie na stałe ...
Telepią się po mojej głowie słowa , spojrzenia , spotkania i myślę sobie , że ja naprawdę jestem szczęśliwym człowiekiem ... czasami trudno mi to zauważyć , czasem tego po mnie nie widać ... ale tak właśnie jest - wszystko dlatego , że jest wokół mnie konfiguracja ludzi , którzy nie tylko chca znaczyć coś dla mnie , ale i okazują znaczenie mojej osoby w swoim życiu ...
I jest taka jedna osóbka , ostatnio bardzo bardzo zagubiona ... o której myślę bardzo bardzo często i którą bardzo bardzo chcę zobaczyć - Dominisia ... to jedna z TYCH osób! Tych WAŻNYCH osób ! Ej ... raczej ...

... ale ON wróci , ne ???? i te wszystkie chwile też wrócą ... i znowu będziemy razem (z Mikiem i Fifkiem) przesiadywać do późna , a potem ja będę robił w gacie ze strachu , że nie zdążę na ostatnie metro ... ech ... oby tak było ! :D

Dobra , już dobra - kończę , bo chce mi się paaaać ... Zanim zasnę pomodlę się jeszcze za NICH wszystkich ...
Dobrej nocy ...

motto :
Tak kusi mnie ten żar ...
gonna write back this time? Komentuj (2)


2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń