:: 02.03.2005 :: 00:26 honey, harry wrote again...


::To już pewne::


Nie ma mnie tutaj - nie ma mnie dla tego miejsca , nie istnieję dla tych ludzi ... nie rozumiemy się . Przyjaźń z Fifkiem uświadomiła mi , że nie ma wspólnego świata dla wszystkich ludzi ... Ja jestem zupełnie inny niż Ci wszyscy ludzie , którzy mnie otaczają na uczelni , na ulicy ... wszędzie ... Nie jestem ani lepszy , ani gorszy od nich - ja tylko jestem odmienny - czegoś inego szukam w życiu , czegoś innego od niego oczekuję ... Nie potrafię żyć , jak to powiedział kiedyś 5thek , półśrodkami - one nie wystarczyłyby mi nawet do otarcia sobie ust po posiłku . Trudno mi rozmawiać z moimi rówieśnikami , bo prowadząc jedną rozmowę , mówimy o zupełnie innych rzeczach - oni o stresie na uczelni , ja , owszem , o stresie , ale o stresie przed zaśpiewaniem trudnej piosenki ... oni o ćwiczeniach z kartografii , z których ocena 4 jest dla nich osiągnięciem niemalże na miarę odkrycia jakiejś tam osobistej Ameryki , ja o G dwukreślnym , którego zaśpiewanie otworzyłoby mi drogę do teatru muzycznego ...

Inny język , inne wartości , inne priorytety - niby tacy podobni , a tak różni ... Ale ja nie potrafię już cieszyć się geografią , kiedy nadchodzi "Tonight" ... nie potrafię skupić myśli na nauce i powtórce materiału , gdy myślę , że za kilka dni spotkam się z Filipem , albo spędzę trochę czasu z Mikołajem ...
I chociaż wiem , że ja to już zupełnie inna bajka niż cały mój wydział , to jestem w stanie ich zrozumieć i podziwiam za siłę , upór i wiarę w dążeniu do zdobywania wiedzy praktycznej i teoretycznej ... Nie zrozumcie mnie źle - tam (na WGISR - moim wydziale) jest wiele osób , które lubię , które pragnę poznawać i odkrywać ... ale to już nie jest to ... brak mi tam zrozumienia , nonkonformizmu , "zadziorności" i naturalnego instynktu ...

Jeżeli chodzi o sprawy przyziemne - jestem chory - dosyć poważnie bym powiedział ... ale damy radę ...
Wszystko mnie boli , ale przynajmniej teraz już jest mi lepiej ...

dziś bez motta , ale z cytatem ...

"To Ty mnie wracasz z przepaści wszechświata
Tego co w Tobie i we mnie...
Twa dłoń się z moją nad otchłanią splata
I już mi jaśniej im ciemniej ..." 5th'kowi
gonna write back this time? Komentuj (3)


:: 05.03.2005 :: 23:12 honey, harry wrote again...


::Chory Harry,Chory - Wkoło czają się zmory::


Qrcze ... ten rok dopiero się zaczął a już pełen jest "pierwszych razów" ... W czwartek po raz pierwszy dostałem konwulsji gorączkowych - uzyskałem świetny wynik 39,4 C ... także po raz pierwszy w życiu zrobiło mi się niedobrze z zimna :/
[nie wiedziałem , że to jest możliwe]

Teraz kończy się właśnie sobota , moja choroba dogorywuje gdzieś w okolicach nosa i górnego gardła . Czuję się już w miarę - humor mam umiarkowanie dobry i gdyby nie fakt , że nie chce mi się pisać , wyskrobałbym pochwałę filozofii "złotego środka" ... jestem spokojny i szczęśliwy .

Przeraża mnie perspektywa przesiedzenia całej niedzieli nad książkami ---> i chyba tak właśnie nie zrobię ... popracuję trochę dzisiaj , trochę jutro a resztę oleję ... w końcu jestem chory , nie ?

Ta dzisiejsza notka jakaś taka wyssana kozie z dupy :/ o niczym :/ Obiecuję , że następna będzie dotyczyła moich rozważań egzystencjalnych ... o ile takowe pojawią się w mojej głowie w najbliższym czasie ...
no ... zabieramy się do roboty :D do usłyszenia

motto :
In the Jungle,the mighty Jungle Lion sleeps tonight
Ma-u-weeeem-ba we - Ma-u-weeeem-ba we - Ma-u-weeeem-ba we
gonna write back this time? Komentuj (1)


:: 06.03.2005 :: 10:53 honey, harry wrote again...


::RRRRRRRooooAAAArrr::


[uzupełnienie poprzedniej notki]
Nie mogę ... nie mogę już wytrzymać ... nie daję rady ... jestem chory , siedzę w domu , nie mogę nigdzie się ruszać ... Gwaaah ... ja chyba oszalejeę . Niby odpoczywam , ale już mnie rozsadza energia . Nie potrafię usiedzieć czterech dni w jednym miejscu ... o ja biedny :/

bez tańca ,
bez śpiewania ,
po prostu nie ma mnie ... gwah ...

No nic ... dosyć tego dobrego , pofolgowałem sobie . Teraz pójdę zjeść śniadanie , a później , jak przystało na kulturalnego młodego człowieka , porzucam się po ścianach ... muszę na coś spożytkować tyle *powera* [TFU,makaronizm...] ...

motto :
NIE CHORUJEMY HARRY ... NIE CHORUJEMY !
gonna write back this time? Komentuj (4)


:: 14.03.2005 :: 16:00 honey, harry wrote again...


::PRZE - WA - LO - NE::


... czyli przejebane mówiąc po ludzku . Posypała się robota jak gówno psa , który najadł się wiórów -> ledwo nadążam . Kiedyś kartografia zajmowała mi dużo czasu , ale nie było to dla mnie szczególnie odczuwalne ... teraz nie skupiam się już na studiach ... no i robota zaczęła mnie przygniatać do ziemi . Masakra :/

Nie chce mi się pisać , że jakoś sobie radzę , bo , o dziwo , radzę sobie lepiej niż kiedykolwiek :D powoli wracam do zdrowia i staram się wpaść w 14-godzinny tryb pracy ... mimo że ciągle jestem rozkojarzony , potrafię się zmobilizować ... buehehe ... to brzmi tak nie po mojemu jakoś :D

notkę , tym razem dzisiejszą , firmuje logo : "kozie z dupy" , ponieważ taka jest i ta notka - kozie z dupy wyjęta ...
następna będzie już pewnie normalna , I promise :D

motto :
"Lepiej kozie z dupy niż z ust koprofila"
gonna write back this time? Komentuj (2)


:: 20.03.2005 :: 02:22 honey, harry wrote again...


::Impregnowana dywidenda::


Trochę się dzieje -> w głowie mam mętlik a w sercu burzę ... pomimo iż mam siebie za rozsądnego człowieka , nie potrafię poradzić sobie z tymi "najprostszymi najtrudniejszymi" rozterkami ... ciągle potrzebuję ciepłych słów , a im na dworzu robi się cieplej tym więcej ich wymaga mój słuch ... ciągle chciałbym słyszeć , że jestem potrzebny , że wiele znaczę , że ludziom na mnie zależy -> i chociaż wiem , że tak właśnie jest , to gryzie mnie sumienie , że mój umysł ciągle i ciągle wymaga tego czułego echa . I głupio mi przed innymi i samym sobą , że wymagam tego , byćmoże uprzykrzając życie innym :/ ale ja naprawdę nie robię tego umyślnie ... bo ja nie chcę nikomu zawadzać i nie chcę nikomu sprawiać kłopotu - ale moje zachowanie i odruchy bezwarunkowe przeczą tym przekonaniom .

Nie daję rady z nawałem pracy i obowiązków , bo przez moje lenistwo nawastwia się ich coraz więcej i więcej :/ ale nie nagnę przecież doby do 30 godzin ... a kiedyś muszę przecież spać :(

W takie dni , jak ten , boję się myśleć o przyszłości -> to się rzadko zdarza ... nie musi być mi nawet jakoś źle ... krótko mówiąc - jestem przerażony perspektywą życia wypełnionego permanentnymi , niodwzajemnionymi zauroczeniami , pozbawionego miłości , ciepła i zaufania ... tkliwe , ale jeżeli już miałem o czymś pisać , to właśnie o tym ...
Ale źle nie jest -> tyle jest muzyki świata , tyle piękna życia ... Trudno je jednak czasem dostrzec , gdy samotność stoi dwa kroki od Ciebie ...

motto :
Nie bądźmy impregnowani na uczucia innych ludzi ... żyjemy przecież nie dla siebie , ale dla nich ...
gonna write back this time? Komentuj (5)


:: 23.03.2005 :: 23:17 honey, harry wrote again...


::Metoda kropkowa , a losowe ścinanie kosmyków włosów::


Mam krótkie włosy - WIEM , to może się Wam wydać bardzo nie w stylu harry'ego , ale ... psheciesh nie jestem przez to mnie zajebisty , ne ;) ? A i czuję się jakby było zupełnie odwrotnie ... poza tym -> żyję , doświadczam , uczę się , bawię się ... i jutro napiszę coś więcej ...
motto :
Lubię deszcz , bo na mnie leci ...
gonna write back this time? Komentuj (3)


2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń