:: 01.03.2007 :: 16:50
honey, harry wrote again...
It's not easy having yourself a good timeGreasing up those bets and bettersWatching out they don't four-letterFuck and kiss you both at the same timeSmells-like something I've forgottenCurled up died and now it's rottenPowroty do życia i pracy to narkotyk, którego za wszelką cenę chcesz pozbyć się ze swojej głowy, ale nie potrafisz, bo wiesz, że po prostu musisz ćpać codziennie. Inaczej zdechniesz. Szarawo i ciepło się robi. Wszystko rozmokło, brakuje już wody, żeby podlać wąsy i zarost.
I'm not a gangster tonightDon't want to be a bad guyI'm just a loner babyAnd now you're gotten in my wayDużo nauki płynie z chodzenia samemu po tych samych chodnikach, co kiedyś. Za spokój płaci się nocami, albo zwraca się dług w samotności. Stabilność nie jest jeszcze dopracowana, ale moduł szczęścia współdziała z każdym poza mną. To znaczy, że jesteśmy na dobrym chodniku.
I can't decideWhether you should live or dieOh, you'll probably go to heavenPlease don't hang your head and cryNo wonder whyMy heart feels dead insideIt's cold and hard and petrifiedLock the doors and close the blindsWe're going for a rideDobrze, że nie muszę zostawać na długo sam.
It's a bitch convincing people to like youIf I stop now call me a quitterIf lies were cats you'd be a litterPleasing everyone isn't like youDancing jigs until I'm crippledSlug ten drinks I won't get pickledA boli i trzeszczy fakt, że nie mogę dzielić się szczęściem i radością. Odkrycie w sobie tego piękna pozostawia żal do samego siebie, że wszystko stało się późno.
I've got to hand it to youYou've played by all the same rulesIt takes the truth to fool meAnd now you've made me angryI dobrze pozwalać sobie na poznawanie. Uczyć się. To jest droga do szczęścia. Poznawać. Mam czas, żeby sobie pofolgować.
Oh I could throw you in the lakeOr feed you poisoned birthday cakeI wont deny I'm gonna miss you when you're goneOh I could bury you aliveBut you might crawl out with a knifeAnd kill me when I'm sleepingThat's whyWiem wiem - wiem co zrobić z tym wszystkim co jest. I to dzięki temu wiem jak trzymać się w spokoju, nie unikając szczęścia. To pozostanie i jestem z tego dumny. Bądź też.
I can't decideWhether you should live or dieOh, you'll probably go to heavenPlease don't hang your head and cryNo wonder whyMy heart feels dead insideIt's cold and hard and petrifiedLock the doors and close the blindsWe're going for a ride gonna write back this time? Komentuj (1)
:: 02.03.2007 :: 14:12
honey, harry wrote again...
Problem z ludzmi jest taki, że zawsze starają się dać niezłą szkołę. Wierzcie mi, zostałem wykopany zbyt wiele razy, żeby to zapomnieć. Chcą, żebyś był mniej płytki, mniej szczeniakowaty, ale teraz zastanawiam się: czym w ogóle się stresować? Warto chyba przestać zjadać naukę o wojnach, nieporozumieniach i nauczyć się jak żyć nieprzeegzaminowanym życiem.
Tańcząc przez życie, ślizgając się po powierzchni, szybować tam, gdzie darń jest gładka. Życie jest mniej bolesne dla debili. Po co tyle myśleć, kiedy życie samo potrafi ukoić problemy?
"
Dancing through life
Swaying and sweeping
And always keeping cool
Life is fraught-less
When you're thoughtless
Those who don't try
Never look foolish
Dancing through life
Mindless and careless
Make sure you're where less
Trouble is rife
Woes are fleeting
Blows are glancing
When you're dancing
Through life"
gonna write back this time? Komentuj (6)
:: 08.03.2007 :: 15:11
honey, harry wrote again...
Czy to się naprawdę stało?
Czy własnie to zrozumiałem?
Ten dziwny fragment,
który starałem się zniszczyć lub ukryć
to dar, który mógłby
pomóc mi spotkać czarnoksiężnika
jeżeli będę postępował dobrze?
Będę więc tak postępował!
Kiedy już go spotkam,
udowodnię swoją wartość
I wtedy własnie go spotkam
Bo czekałem na to od ... od urodzenia
A on z całą swoją wiedzą
nie będzie oślepiony tym jak zły jestem
Czy myślicie, że czarnoksiężnik jest głupi?
Albo ma mały móżdżek jak debil?
"Nie!" on mi powie
"Wiem jaki jesteś naprawdę"
"Chłopiec na którym moge polegać"
I tak wszystko zacznie się -
Czarnoksiężnik i ja.
Durne problemy. Finanse wiedzą kiedy pokazać, że coś niefajnego wisi w powietrzu. Chociaż czasami bywają i większe zmartwienia niż pieniądze. Czasami.
Zastanówmy się nad unieszczęśliwianiem się nawzajem. Burzy spokój taki gadżet. Po co? Czy to ze strachu, że ludzie są niereformowalni?
Chujowo.
Dni nie sprzyjają nienawidzeniu.
Ale one mijają. Zostaje papier na stole, skrawki kalki, przemęczenie, niewyspanie, niedojebanie. I nowe buty, nowa kurtka, stare wiosenne ubrania.
Trochę słońca i człowiek robi się brązowy. Czyli nowe ubrania przydadzą się. Zwłaszcza te kapturzaste. Nowy komputer też się przyda. Może zamykany sobie kupię.
Nigdy nie nienawidzić. Kochać. Nie daj temu się urodzić - zabij to albo sam siebie, harry.
gonna write back this time? Komentuj (12)
:: 11.03.2007 :: 14:06
honey, harry wrote again...
"Niestety nurt eksperymentowania, chcąc nie chcąc, to nie coś, co
wymyśla się na poczekaniu. To nie wymysł jednostki, ale czasu. A czas
jest zjawiskiem o znamionach zabójczych dla jednolicie trwałej,
stagnującej i niezmiennej muzyki - dzisiaj sztuka wzrusza i skłania do
refleksji, jutro obumiera w trywialności. Można w nim jednak zyskać
sprzymierzeńca - i tak rodzą się standardy, nieśmiertelne dzieła i
pomysły będące wychodnią dla sztuki poruszenia kolejnych pokoleń.
Bezwolne powtarzanie tych samych efektów, schematów i działań jedynie
utrwala, a nie wnosi nic nowego."
Czy to prawda?
Piątek zakończył się w sobotę około 4 nad ranem. Sobota skończyła się dzisiaj o 3. A kręciła się, oj kręciła się do samego końca. W samej głowie dużo się kręciło - przede wszystkim z powodu jednej trzeciej Kadarki i dwóch dużych piw.
Około pierwszej wracałem z centrum na ciepły Żolibord. Metrem wracałem, a prawie utknąłem.
Po drodze z Wilsona, bo dzień bez przygód to dzień do pokrojenia, pokroić chciało mnie trzech typów. Gdyby nie ich stan trzeźwości, prawdopodobnie skończyłoby się na czymś więcej niż tylko trzy siniaki w niewidocznych miejscach i kilka zadrapań na rękach.
A ból i zimno pomagają. To bardzo pierwotne. Bardzo.
gonna write back this time? Komentuj (2)
:: 16.03.2007 :: 12:45
honey, harry wrote again...
Zimno, zimno.
I pusto. Niby jest się czym bawić, ale cisza unosząca się dookoła jest przygniatająca. Dołująca. Nie tyle nawet uspokajająca, co tłumiąca. Słońce gdzieś nam wywiało, mróz mrozi tyłek.
I czapka, i komputer, i spodnie, i koszulki - cisza i cisza. Właśnie teraz jak na dłoni widać czego brakuje. Bezkompromisowej wesołości, absurdalnego rozweselacza, który jest trudny do wyłączenia. Brakuje pojebańców.
Łukasz znalazł szkołę w Danii. I ja też znalazłem. System stypendialny UE - Cirius prawdopodobnie znowu pozwoliłby mi wyjechać tam za jakiś czas. Na 3 lata. Nie wiem.
gonna write back this time? Komentuj (2)
:: 18.03.2007 :: 14:17
honey, harry wrote again...
Jan Paweł II często pamięcią wracał do rodzinnych Wadowic. Pamiętał narty, przyjaciół i te pyszne kranówki - pijane na rynku wadowickim.
Pani nauczycielka na lekcji biologii tłumaczy dzieciom:
- Ośmiornice żyją w morzach, mają osiem długich, miękkich nóg. Często spacerują po dnie morskim, a gdy zapada noc, biegną bardzo szybko do brzegu na swoich miękkich nogach, wychodzą na ląd, szybko przemieszczają się po nizinach, wyżynach, dolinach i górach. Wbiegają na sam szczyt, wybijają się i wyskakują wysoko w gwiazdy.
Wstaje jedna z uczennic i mówi:
- Ale proszę pani! To nie jest prawda!
Na co nauczycielka:
- A jak ty się nazywasz?
- Asia Kowalska - odpowiada dziewczynka. Na to pani nauczycielka:
- Dzieci! Otwieramy zeszyty i wszyscy piszemy trzydzieści razy: "Kowalska jest popierdolona!".
A na koniec:
Maybe I have been here before, I know this room; I have walked this floor, I used to live alone before I knew you
I've seen your flag on the marble arch, love is not a victory march, it's a cold and its a broken Hallelujah.
Sam, najebawszy. Nienajlepszy.
gonna write back this time? Komentuj (0)
:: 23.03.2007 :: 11:41
honey, harry wrote again...
KOBIETA?!
gonna write back this time? Komentuj (1)
:: 25.03.2007 :: 22:22
honey, harry wrote again...
zielone i co za koszmar okrągłe stacza do rynsztoku poleżałem pół na pół żywy i raczej zginę. bo po co wstac i po co isc kulki kule paznokcie stara szafka po barze mlecznym
duzo tanio zle. koniec z tym a ja to to.
gonna write back this time? Komentuj (0)
:: 29.03.2007 :: 15:42
honey, harry wrote again...
Na zapadanie się pamięci trudno jest znaleźć lekarstwo. Ludzie ludzi, dla ludzi, przez ludzi - wszyscy zapominają. Nikną, giną, więdną i rozkładają się powoli w głowie. Pozostaje jakiś zapach, oko, rzęsa albo palce, paznokcie, kolano, brzuch. Reszta przestaje istnieć. Szkoda. To jest dopiero krzywda. Pozbyć się i zapomnieć. Po trywialnemu, po zdradowemu, po uczuciowemu. Z braku czasu, uczuć, owoców, słonej zupy, nieumiejętności. Życzę każdemu człowiekowi na świecie, żeby nigdy nie poczuł się zapomniany - kiedy się cieszy, kiedy się martwi, szybko czy powoli umierając. Żeby tylko nikt nie zapomniał.
gonna write back this time? Komentuj (1)
:: 30.03.2007 :: 16:07
honey, harry wrote again...
Po prostu - wybuch monitora.
Dobre. Aż zaczynam się bać.
gonna write back this time? Komentuj (0)
:: 31.03.2007 :: 18:27
honey, harry wrote again...
Polecam "I sing the body electric".
Asia już wie, ale jakby zapomniała, to ja prosiłem, żeby zagrali ten kawałek na moim pogrzebie.
gonna write back this time? Komentuj (0)