:: 09.04.2005 :: 22:49 honey, harry wrote again...


::Wiatr przemian::

No proszę - tak dawno mnie tutaj nie było ... nawet kilka razy zabierałem się ostatnio za pisanie notki, ale nie wychodziło :/ Teraz już pozostawię to, co napiszę, cokolwiek to będzie.

Nie miałem siły ani ochoty, żeby cokolwiek tutaj pisać -> sytuacja panująca na świecie od 28 marca dobijała mnie skutecznie. Niby starałem się odsuwać od siebie jakąkolwiek myśl o Papieżu - bo tak naprawdę On zawsze był i było fajnie - ale to nie miało kiedyś większego znaczenia, przynajmniej na codzień ... kiedy zaczął gasnąć, wszelkie sygnały, wiadomości o stanie Jego zdrowia wydawały mi się denerwująco wszędobyslkie.
Dopiero kiedy zmarł coś jednak się obudziło - nie żadno tam nawrócenie i boska przemiana ... narodziła się myśl - słabo określona, o ile określona wogóle -> myśl powiązana z Jego osobą ... gdy cała Polska pogrążała się w płaczu, ja zastanawiałem się jak On TERAZ dopiero jest szczęśliwy - nie dość, że jest mu lepiej , bo jest już zdrowy i w pełni sił, to sam osiągnął cel, do którego nas prowadził przez cały okres trwania pontyfikatu ... sorry - to chyba żadna nowość - tak myśli wielu ludzi, ale dla mnie jest to takie ... naturalne, niewymuszone, jak niewiele rzeczy w moim życiu.
Łańcuszki nie wkurzały mnie nawet tak bardzo jak zwykle - dopiero, kiedy kazali mi w imię symboliki, którą tak umiłował Jan Paweł Wielki, siedzieć po ciemku przez 5 minut dopadła mnie złość ... złość wobec niezrozumienia i naiwności ludzi ... bardzo szanuję inicjatywy, które mają rzeczywistą symbolikę, z duchem i umysłem ... ale poważnie - bałem się, że ktoś za chwilę przyśle mi smsa, że o 21:37 w sobotę mam otworzyć lodówkę i trzymać jej drzwiczki, żeby światełko nie zgasło ... a to już byłoby ośmieszenie zarówno symboliki, jak i Jana Pawła II ... siedziałem ... i bałem się ...

...i kłóciłem się z Fifkiem - wczoraj - to co powiedział ostro mnie wkurzyło ... trochę mnie bolało już kilka słów, zdań uzbieranych ostatnio ... ale chwilę później utrwaliłem się tylko w przekonaniu jak bardzo mi zależy na tym człowieku - aż do granic uzależnienia . A najbardziej kompromitująca dla mojej osoby jest potrzeba wyłączności na przyjaźń - i to jest chyba podstawa moich największych problemów i rozterek, o ile już takie kręcą mi się wogóle po głowie ... nie jestem na tyle silny, bo pozbyć się zazdrości z mojego życia .

Z innej beczki -> rozwaliłem sobie nogę podczas skoków z klęku do basenu -> tak trochę do mięsa zdarłem sobie skórę i przetrąciłem środkowy palec ... i później jeszcze pływałem przez 20 min ... myślałem sobie wtedy, chwalebnie dla mojej osoby : "Ojciec Święt cierpiał bardziej" -> mało logiczne tłumaczenie, bo cóż ma Jan Paweł Wielki do moich palców u prawej stopy ?

W poniedziałekj examin z ekonomii ... ciekawe ile zdążę sięnauczyć przez całą niedzielę ...
zapewne niewiele ...
Nie napiszę, że dopiszę coś jutro, bo gdy ostatnio tak napisałem, to odezwałem się dopiero po dwudziestu dniach ... wkrótce powrócę ...
motto:
Non omins moriar ...
gonna write back this time? Komentuj (4)


:: 22.04.2005 :: 12:44 honey, harry wrote again...


:: Don't U wanna pump i up ? ::

Ou ... wiosna pełną gębą, a ja - gębą nie tyle pełną, co spuchniętą - umieram na chorobę zwaną alergią . Ludzie w tramwajach i autobusach patrzą na mnie jak na ćpuna, bo mam czerwone oczy, jestem śnięty, siny i do tego (!) kicham ...

Nagrałem "Joyful,Joyful" w studiu ... Średnio jestem zadowolony z efektu, ale ... co tam - to w końcu tylko demówka na festiwal . 5thek powiedział, że barwa jest spoko, więc ... widocznie jest :)
25 kwietnia koncert na Hożej - śpiewam "Stand by me" i "Walking in Memphis" ... a już niedługo znowu będę nagrywał w studiu, bo zbliża się Mufka, Kozienice i wogóle ten teges ...

Nie napiszę nic ciekawego, bo ostatnio w moim życiu dzieją się same nudne rzeczy :/ i co poradzić ? Ostro ćwiczę - 6 godzin wokalu na zajęciach + codziennie minimum godzina ćwiczeń ... 2 godziny tańca + 2 godziny basenu ... czy to wszystko wystarczy ?
Ja chcę do musicalu ...
I chcę do Baduszkowej ...
Ueeee
motto:
"I na jakiego grzyba poszedłem do liceum?"
gonna write back this time? Komentuj (9)


2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń