:: 01.04.2007 :: 03:23
honey, harry wrote again...
Właśnie dostałem potwierdzenie z Bostonu. Z początkiem maja rozpoczynam czteroletnie stypendium w Bostońskim Jazzie na Berkley. Wylatuję 25 kwietnia. Pełne dofinansowanie. Nawet bilet mi kupili. Bez rodziny. Bez przeszłości. Może i tak lepiej. To lepsze od robienia się co weekend, żeby pominąć, zapomnieć i dać sobie spokój. Powtórka z Danii?
Czas wracać.
I sing the body electric
I celebrate the me yet to come
I toast to my own reunion
When I become one with the sun
gonna write back this time? Komentuj (4)
:: 01.04.2007 :: 17:12
honey, harry wrote again...
Samotny, samotny, samotny, samotny. Telewizor, teledetekcja, papierosy.
gonna write back this time? Komentuj (3)
:: 01.04.2007 :: 18:25
honey, harry wrote again...
"[...]Niekiedy w przedziwny sposób mieszało się stare i nowe, ból i rozkosz, lęk i radość. Raz przebywałem w niebie, to znów w piekle, najczęściej tu i tam jednocześnie. Dawny i nowy Harry żyli ze sobą bądź w gorzkim skłóceniu, bądź w zgodzie. Czasami dawny Harry zdawał się całkiem nieżywy, umarły i pogrzebany, a potem znów się podnosił, rozkazywał, tyranizował i wszystko wiedział lepiej, a nowy, młody Harry wstydził się milczał i pozwalał się przyciskać do muru. Kiedy indziej znów młody Harry chwytał starego za gardło i dusił go z całych sił, było wiele jęków, wiele śmiertelnych walk, wiele myśli o brzytwie.[...]"
Hermann Hesse
gonna write back this time? Komentuj (5)
:: 10.04.2007 :: 13:32
honey, harry wrote again...
harry - Kanadyjczyk
Będę miał paszport kanadyjski, będę miał obywatelstwo. Będę Kanadyjczykiem! Nowa Szkocjo, Montrealu, Niagaro - płynę!
gonna write back this time? Komentuj (0)
:: 19.04.2007 :: 12:57
honey, harry wrote again...
I could be brown
I could be blue
I could be violet sky
I could be hurtful
I could be purple
I could be anything you like
Gotta be green
Gotta be mean
Gotta be everything more
Why dont you like me?
Why dont you like me?
Why dont you walk out the door!
No no. Rozjazdy! Odpoczynek, nauka, praca. Gdynia, Krynica morska, Szczecin.
Dania, Kanada, kto wie, kto wie?
Ale w Warszawie jasno, mimo, że brudno i szaro.
Nienawidzę myśli, że wróciłem do Polski po Danii.
Chciałbym być częścią tego, stara Danio. Nie byłoby tego wszystkiego co było. Bardzo ciągnie mnie w świat. Nie mogę usiedzieć w spoconej Warszawie, gdzie każdą kroplę potu znam na pamięć - tę kobietę, tego mężczyznę, ten sklep i tego psa. I wizja przymierania właśnie tutaj na choroby cywilizacji naszego "IV" świata, na odludnienie, na miłość, zgniata mnie. Jestem poirytowany życiem, odrzuceniem i ciszą. Mam tego tak serdecznie dosyć, że najchętniej wyjechałbym na kilka lat - może wtedy poczułbym, że sam za sobą tęsknię - za harrym w Polsce, wśród przyjaciół, obiektów mniejszych lub większych westchnień. Każdy jest tutaj sparowany. Na jakiś czas, na życie, na weekend, na noc - a mi się chce wymiotować myśląc, że nie ma na kim się oprzeć. Może to własnie zmiany są tym, na czym można się wesprzeć.
gonna write back this time? Komentuj (4)