:: 15.05.2006 :: 00:24 honey, harry wrote again...


Dwoje pięknych, permanentnych

Zapadam w nicość znów
po pas, po szyję, po cichy oddech twój.
Zapadam się i nic nie widzę, nie czuję,
obrazem jesteś ty...

Zabierz tę dłoń,
której nie zamknę w jasności krąg,
Zabierz tę dłoń,
bo nie jest dla mnie...

Muzyka cicho gra
zapomnisz, zapomnę-tak lepiej będzie nam
bez myśli, których moc poruszy, poderwie
zmęczoną drżeniem skroń.
[M.Głowacka]


Moja piosenka już gotowa. Background brzmi jak jakiś chórek z dosyć ambitnego musicalowego kawałka.
Pogoda jest przepiękna. Świat w Danii uśmiecha się na wiosnę, w wodzie pojawiły się kraby i większe ryby. Za tydzień będziemy pakowali się na wyjazd do Aarhus, na spektakl otwarty.
Wczoraj zabalowaliśmy w pobliskiej wsi - w klubie nocnym "Miss Sophie" w Marstal. Jak zwykle, tam gdzie się pojawiamy, musi się dziać wiele - i tak też było tym razem. Bliżej niezidentyfikowane jednostki chciały się bić, inne chciały uprawiać seks po kątach. Jeszcze inne uprawiały ten seks i mało nie spóźniły się na taksówkę. Słowem - wordless.
Wrastam tutaj powoli korzeniami. Czuję się coraz lepiej, duński półświatek wydaje mi się coraz ciekawszy, coraz bardziej urokliwy. Ale do Polski chcę wracać, obejrzeć, spotkać i poczuć to wszystko, lub znaczną większość tego, co tam zostawiłem. Trzęsę już tyłkiem, że będzie ciężko. Ale takie jest życie - trzeba tracić, żeby móc zdobywać.
Prawdopodobnie już zawsze będzie mnie z Danią coś łączyło. Przemilczę szczegóły, ale chyba jednak wpadnę tutaj na dłużej na jesieni - chociażby dla samej pracy. Will U give your fuckin' faith, że tutaj na kasie w hipermarkecie minimalna stawka miesięczna to cztery tysiące złotych?

Poniedziałek. Wszystko od nowa. Jutro czeka mnie projektowanie scenografii ;)
Dobrej nocy

It made me a star, It makes me adored

gonna write back this time? Komentuj (2)


:: 19.05.2006 :: 22:48 honey, harry wrote again...


harry pijany

pijaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaanyyyyyyyyyyyyyyyyyyy
gonna write back this time? Komentuj (2)


:: 28.05.2006 :: 00:04 honey, harry wrote again...


A co, gdy ludzie wracają?
Za tydzień już mnie tutaj nie będzie. Będę bawił pijany w Kopenhadze, w jednym z najdroższych pubów świata, przepuszczając ostatnią kasę na najdroższe piwo w Danii. W poniedziałek, piątego nie będzie już Mortena, Mikkela, Renego, Maggi i Kirsten. Będą za to Flaki, Kamil, Agnieszka, Hanki, Tygryzy i Jarek. I reszta też będzie. I Małgosia będzie. Wracam totalnie spłukany, z pełnymi torbami i może mnie nie okradną z iPoda gdy będziemy z Łukaszem jechali nocnym pociągiem ze Świnoujścia. I pierwsze co zobaczę, to szare zęby stolicy i kulawy uśmiech wschodzącego białego słońca.
 
Nasze spektakle w Aarhus cieszyły się dużą popularnością. Aarhus to miasto kultury - wszelkie puby, teatry, kluby, muzea, galeria, czy choćby nawet zwykłe sklepy z meblami lub telefonami komórkowymi przygniatają finansowo i kulturowo przygłupów i prostaków, takich, jak, na przykład, ja.
Museum of Modern Art in Aarhus przyprawiło mnie o zawrót wątroby, pomimo że przecież sztuka nowoczesna zawsze mocno dosyć odbijała mi się toksynami.
 
Widok z dachu się nie zmienił. Wieje ostatnio mocniej. Lato przyjdzie i tak.
 
Misunderstood
 I nie pytajcie dlaczego mam boa na prawym ramieniu.
 

gonna write back this time? Komentuj (4)


2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń