Śnieg na pół etatu

Prawda, panie Dźaszu, że to fantastycznie, że spadł snieg ? - nareszcie ktoś, kto podziela mój zachwyt i również rozpływa się nad zimową bielą absolutną ;) Nie chcę, aby ktoś nazwał mnie rasistą - moja mowa, tutaj i teraz, dotyczy tylko i wyłącznie kwestii śniegu, który spadł dzisiaj późnym popołudniem. Ubolewam jedynie nad ilością opadu - taki "śnieg na pół etatu" bowiem nie przykryje całej szarości i czarnego absolutu bruku, podwórka, drzew, domów, samochodów etc. I mnie też całego by nie przykryło, mimo, żem mały i drobny. Dlatego zwracam się do Ciebie, Szefie niebieski - sypnij od serca śniegiem, cobym mógł sobie chociaż popatrzeć przez szybę balkonową, gdy jestem chory. Nie mówię od razu o śniegu na wysokość trzech metrów, o nie! Nie każdy przecież, tak jak ja, marzy o tym, żeby kopać tunele pod śniegiem i kluczyć nimi godzinami, aż gil zamarza pod nosem. Ale gdyby w Niebie nieco śniegu było na zbyciu, to nawet nie musi robić się szczególnie zimno - byleby wokół mnie zrobiło się jasno, bo tego potrzebuję - taka biel wiele by wyczyściła i naprawiła.
Gdy niebo zaczyna robić się niebieskie, a słońce jest czystsze niż zwykle w czasie polskiej złotej jesieni, nadzieje budzą się na chwilę z bardzo długiego snu, a promienie ułatwiają stanowcze i konkretne myślenie. Żyję nadzieją, że nie jestem jedynym drzewem, które w taki sposób czuje, rozumie i pojmuje impulsy, uczucia i myśli. Gdybym był jednak sam, to wolałbym pozostać bezlistnym drzewem z mnóstwem gałęzi, pokrytym wiecznym śniegiem - wtedy trochę może i mroziłoby mi korzenie, ale nie widziałbym innych czarnych gałęzi, drzew i krzaków - szybko bym więc zapomniał, że istnieję sam, a ludzie przychodziliby z dziećmi, które mówiłyby :
- OoOo ... mamo, to jest TO drzewo z lodem na gałęziach, co ma go na zawsze już na nich!
Wtedy jakaś dobra matka wytłumaczyłaby spokojnie swojej dziesięcioletniej córce :
- Mówi się : "to jest TO drzewo z wiecznym lodem na gałęziach".
Po chwili dodałaby :
- Nie dotykaj pnia, jakiś pies mógł zasikać albo zrobić kupę i niewiadomo co za cholerę do domu wniesiesz.
A ja bym sobie słuchał i strącał śnieg na głowy ludzi, i brechtał się, a ludzie myśleliby, że to od wiatru się trzęsę. To też jakieś wyjście. Ale ze śniegiem na pół etatu, taka opcja zawodowa niestety nigdy nie będzie możliwa.




Komentarze:
22.11.2005 :: 21:27 :: 83.24.41.240

harry

:)
22.11.2005 :: 21:23 :: 84.10.79.130

*

słodkie... ;)
ale nie przesadzaj z iloscią tego śniegu! Tobie łatwo mowic,bo teraz lezysz sobie w łóżeczku wychorowując wszystkie bakterie i zarazki, a ja musze sie ostro wyginac i napocic zeby dojsc na ta cholerna uczelnie. MOze u Ciebie na na UW odsnieżaja okolice,ale u mnie na wsi jeszcze nie i jak ten kret śnieżny przekopuje się po zarwanych 2ch nocach z ogromnym plecakiem i wielka tuba z projektami... ehh...
22.11.2005 :: 16:14 :: 62.179.7.242

czarny gryz

...staje się biel i łagodzi co złe.... ech....

A poza tym to ja niestety przez moich wszystkich kulawych nauczona jestem mówic o sniegu "białe gówno"...wiecie ile energii trza by sie przez to badziewie przebic na wózku gdziekolwiek?? Poczulam to wczoraj wyrazniej gdy pojechalam na probe wozkiem o nazwie skoda z letnimi oponami i letnim płynem do spryskiwania (szyb rzecz jasna... zboczeńcy ;) )

A już tak zupełnie na serio... to... ta biel rzeczywicie łagodzi... to dobrze... cholernie dobrze... i dobrze...
22.11.2005 :: 12:14 :: 83.24.23.52

harry

tak tak, snieg jeszcze młody i niedojrzały :) wypada poczekać ;)
22.11.2005 :: 09:36 :: 217.8.161.98

Dżaszu-De-Pan

Snow is falling
all around me
children playing
having fun...

Wybacz te dzieci, Panie Harry... ;)

Dzisiaj posmakowałem śniegu... Nie jest zły, chociaż to jeszcze nie to... :D ;)




22.11.2005 :: 09:29 :: 83.16.105.83

delicate-me

... Ech, rozczuliłam się <przytul>
ownlog.com :: Wróć