:: 10.06.2006 :: 13:10
honey, harry wrote again...
::Bo kto::
'tell me how U feel when you're all alone,
no one to say 'I love U', no
and U feel all the hope is gone'
Polska mąci i sprawia, że gubię nadzieję. Od chwili wejścia na prom kursu Kopenhaga-Świnoujście wszystko zaczęło sięwalić. Włączając w to moją głowę. Zwrakowaciały, nie nadaję się do użytku. I boję się, że obciązanie ludzi przywracaniem mnie do stanu używalności nie zaowocuje im niczym dobrym. Jestem pusty i poza kilkoma mocnymi i stanowczymi uderzeniami serca trudno jest mi niezobowiązująco wobec przyszłości czuć. Wiem co czuję, ale gdy próbuję sobie pospacerować i pomyśleć, przewracam się. Czuję się, jakby moje serce zaplątało się w jakieś stare, zgniłe liny, które ktoś kiedyś porzucił przypadkiem. Boję się co będzie, ale chcę żeby było, cokolwiek to będzie. Wyleczyli mnie z kompleksów, ale nie wyleczyli mnie ze strachu. Widać na wszystko potrzeba czasu.
gonna write back this time? Komentuj (1)
:: 12.06.2006 :: 11:59
honey, harry wrote again...
::Jvż::
Powoli zmierzamy razem do końca życia. Chociaż koniec jeszcze niewidoczny, najważniejsze, że razem i że powoli. Rozpuszczamy się w sobie jak cukier w herbacie. Tak chcę, kochanie. Już mnie nie zostawiaj.
gonna write back this time? Komentuj (2)
:: 18.06.2006 :: 23:41
honey, harry wrote again...
::Mickiewicza::
Ten weekend sposorowało miasto Poznań i słowa "spacer" oraz "miksować". Kamil i ja odwiedziliśmy Poznań na wyraźne życzenie Jarka (nie będę wymieniał nazwiska, bo jak wiemy nie o nazwiska tutaj chodzi, ani nie o reklamę na Googl'ach). I tutaj głęboki i pełen wdzięczności ukłon w stronę Jarka.
Podróż pozwala rozwinąć skrzydła.
Poznań jest piękny. Poznaniakom gratulujemy miasta.
gonna write back this time? Komentuj (11)
:: 25.06.2006 :: 16:46
honey, harry wrote again...
::Prawie jak 21::
Dzisiaj osiągąłem wiek 21 lat. Proszę o werble. Gratulacje i źyczenia proszę przesyłać na adres daniel . jarocinski (at) gmail . com. Alkohole przesyłać na adres domowy, smsy i połączenia kierować pod numer mojego telefonu mobilnego. Nie ma mnie w domu - z czego płynie wniosek, źe jestem poza domem. Poza domem rodziców, znaczy się.
Bilans na godzinę 16.34 - 2 prezenty. Prezenty od rodziców - 0 (słownie - zero), prezenty od teściów - 1, prezenty od babci - 1.
Był upał. Jego gibkie dwudziestojednoletnie ciało prężyło się mokre od potu w palonym ogniem słonecznym dymie paierosowym. Wędrowali przez miasto - oni i ich przejedzenie. Ręka w rękę, papieros za papierosem.
Przedawkowali. To pewnie śledż w śmietanie. I ten niepokój od żołądka w dół. Dzisiaj żar, a jutro wszystko miało się skończyć. Miało padać. Przynajmniej tak powiedziała mulatka w prognozie pogody tvn24.
Performa,
performa,
performa.
I do pracy.
21 lat. Brzmi dumnie, mimo, że w Polsce. Nie w Danii, nie w Kanadzie, nie we Włoszech ani nawet w Hiszpanii. Upalne urodziny. Zapierające dech w piersiach niemalże. Raz na jakiś czas wypada zachowywać jak przystało na swój wiek. A jeżeli nie wypada, to trzeba wyjąć.
gonna write back this time? Komentuj (8)
:: 28.06.2006 :: 23:10
honey, harry wrote again...
::Someone, somewhere::
Papier toaletowy - tak miękki jak ja. Miękki i ciągle sięrozpływam. Upały nie popuszczają, chyba, że podczas burzy. Co za pogoda! Wyostrzył nam się klimat. I wyostrzy się harry.
Dzisiaj odbyłem kolejną rozmowę kwalifikacyjną. Za późno już na życzenia powodzenia - ono i tak nigdy w porę się nie zjawia. Było jednak dobrze. Mogłem udawać rekina - biznesowego rekina, któremu zależy tylko na zysku.
To ja nie wiem, czy tak bardzo udawałem. Wylazła ze mnie pazerność i urodziła małego harrego, który stanął obok i rozmawiał po angielsku z rekrutującą panią. Żebyście zobaczyli z jaką gracją i czarem utrzymywał równowagę i zachowywał spokój. Kto wie tylko, czy nie był za mały (harry,nie spokój).
Muszę czekać.
How wonderful life is, now You're in the world.
Wychłodzenie, proszę.
gonna write back this time? Komentuj (11)