:: 05.09.2007 :: 09:59
honey, harry wrote again...
::Miło::
Bardzo bardzo dziękuję za te słowa, jest mi niezmiernie miło. Myślałem, że ten blog umiera i że to już czas pożegnać się z nim, ale może jednak posiedzę jeszcze trochę. Jestem bardzo wdzięczny :) A to takiemu arogantowi jak ja rzadko się zdarza.
Momentami czuję, że poznałem już powierzchnię dna na którym stoję - prawdopodobnie to omylne, ale nie zaszkodzi spróbować wybić się. Taka próbą jest zmiana pracy. Tak - po tej śmiesznej podwyżce jaką mi tutaj zaproponowali po roku pracy (przygotujcie nocnik, bo się posikacie - 80 gr netto!), pomyślałem, że lepiej jednak spróbować swoich sił w innym miejscu. O ile dobrze pójdzie, jutro podpiszę list intencyjny z agencją reklamową K2. Myślę, że e-commerce ma nieco więcej do zaoferowania niż wydawnictwo literatury specjalistycznej - przynajmniej w moim przypadku. I oczywiście wyższa pensja i możliwość awansu kuszą. Kiedy wczoraj, po rozmowie kwalifikacyjnej szedłem do obecnej pracy, miałem wyrzuty sumienia i zagwozdkę - jak powiedzieć mojej szefowej o tym, że zmieniam pracę. Wątpliwości prysły, kiedy zaraz po wejściu dostałem od niej solidny opieprz.
Nie narzekam.
W życiu osobistym. Właściwie nic. Drobne spotkania ze starymi znajomymi, drobne spotkania muzyczne. Lód, stagnacja, brak wyostrzenia. A jeżeli ktokolwiek chciałby zagadać, spotkać się (X, chwycił mnie za serce ten sms od Orange - jak dobrze to znam! :>) - d a n i e l . j a r o c i n s k i ( a t ) g m a i l . c o m.
Tyle.
gonna write back this time? Komentuj (3)
:: 05.09.2007 :: 12:51
honey, harry wrote again...
TAK!
Dostałem robotę w Agencji reklamowej K2!
and I was like: GOOOSH!
gonna write back this time? Komentuj (8)
:: 18.09.2007 :: 11:24
honey, harry wrote again...
Idzie "Hairspray". Można powiedzieć, że to nieźle żałosne, że swoje ścieżki można podpisać muzyką z musicalu - to co siedzi w głowie, to co męczy myślenie, to, co pozwala lub nie pozwala spać - w dobry i zły sposób. Można tak powiedzieć. Ale w szczytowaniu trywialną ekspresją, można rzucić, że muzyka, to muzyka - z całym gównem, ale i z całym dobrodziejstwem inwentarza. I tak oto "Hairspray" śpiewa o mnie, o milionach osób i o tłumie - o tym jak muzyka wyzwala, jak pomaga wygrzebywać się z syfu i wbiegać na szczyt - tylko po to, żeby sfrunąć z drugiej strony góry - i żeby ponownie wracać w momenty uniesionego podniecenia.
You cant stop an avalanche
As it races down the hill
You can try to stop the seasons, girl
But ya know you never will
And you can try to stop my dancin' feet
But i just cannot stand still
Cause the world keeps spinnin'
Round and round
And my heart's keeping time
To the speed of sound
I was lost til i heard the drums
Then i found my way
Cause you can't stop the beat
[...]
'Cause you cant stop
The motion of the ocean
Or the sun in the sky
You can wonder if you wanna
But i never ask why
And if you try to hold me down
I'm gonna spit in your eye and say
That you cant stop the beat!
I kto zaprzeczy, że jestem teraz lawiną, której nie da się zatrzymać? Kto zaśmieje się, kiedy zobaczy, że sam ze sobą wywalczyłem "dobry dzień" i "miły wieczór"?
Muzyka towarzyszy mi najpiękniej w tych chwilach, kiedy już stoję i otrzepuję się z brudu. I właśnie dla takich chwil muzyka była i jest stworzona - dla porażki sentymentów, dla ostatnich ciosów, które przestały boleć, bo wiemy jak się bronić, dla nowego dnia, świeżej miłości i nowej pewności.
Aha. No i jestem na 3 roku studiów :)
gonna write back this time? Komentuj (3)
:: 19.09.2007 :: 01:05
honey, harry wrote again...
Hehe, myślcie co chcecie. Dostałem ataku histerii kiedy oglądałem piątą część kinówki "Harry'ego Pottera". ;)
that's just me, deal with it.
gonna write back this time? Komentuj (7)